Tag Archives: Filip

Radość

Pewnego dnia z rodzicami jechaliśmy na wspaniałe wakacje. Kiedy się pakowaliśmy, zostawiliśmy w domu straszny bałagan ,a do samolotu mieliśmy tylko 1 godz. Mama, jak zawsze, uwzięła się na ten bałagan i postanowiła to posprzątać. Jak wzięła się do sprzątania, to zajęło jej 45 min. Gdy mama przestała sprzątać, to tacie nagle zachciało się coś słodkiego i musieliśmy przez niego czkać 5 min, żeby on sobie zjadł. Kiedy już sobie zjadł, to w końcu zostawiliśmy dom i poszliśmy do auta. Nagle po 10 min drogi tacie pękła opona w aucie, a do lotniska było już tylko 2 min drogi. Tata zmieniał 1 koło 1 minutę – mieliśmy 1 minutę na dotarcie na lotnisko. Wszyscy byli tak przejęci samolotem, że wsiedli do niego i okazało się, że cały nasz bagaż został w aucie. I tak właśnie kończą się wakacje z rodzicami.

Imieniny :)

Pewnego ranka wstałem i zszedłem na śniadanie. Tato oznajmił nam, że dzisiaj jest wyjątkowy dzień, czyli imieniny mamy. Bardzo się zasmuciłem, bo nie miałem dla niej prezentu. Po chwili przyszedł mi do głowy wspaniały pomysł. Postanowiłem upiec tort. Najgorsze było to, że nie umiem gotować, ani piec. Mama i tato pojechali do pracy, więc przystąpiłem do mojego planu. W książce kucharskiej był świetny przepis.nie miałem cukru, więc dodałem soli, przecież to ma taki sam kolor i kształt, nikt nie zauważy pomyślałem. Zmieszałem składniki i włożyłem biszkopt do piekarnika. Ciasto się upiekło,więc poszedłem je wyciągnąć, lecz nie założyłem rękawicy i poparzyłem sobie rękę. Szybko włożyłem ją do zimnej wody. Trochę pomogło. Tym razem zabezpieczyłem ręce i wyjąłem  moje ciasto z piekarnika. Spróbowałem kawałeczek. Było to najgorsze ciasto, jakie kiedykolwiek jadłem. Z nerwów rzuciłem  ciasto na podłogę. Wszędzie był bałagan. Nie wiedziałem co robić. Zadzwoniłem do babci, ponieważ ona zawsze mi pomaga. Umówiłem się z nią, ona miała kupić jakieś ciasto, a ja w tym czasie posprzątać w kuchni. Nasz plan się powiódł. Irena, bo tak ma na imię babcia, przyjechała jak najszybciej mogła. Nasz plan się powiódł. Poprosiłem babcię, żeby to wydarzenie zostało naszą tajemnicą i tak się stało. Mama bardzo się ucieszyła. Wszystkim smakował bardzo nasz tort. Spędziliśmy miłe popołudnie. Na tym się kończy moja przygoda.

obcy ratuje…

Pewnego słonecznego dnia Julek, Ula, Pestka i Marcin poszli na wyspę, aby dać jedzenie Zenkowi. Bardzo się zdziwili, bo nie było tam Zenka. Było bardzo gorąco i przyjaciele chcieli iść do sklepu, żeby kupić coś do picia. Nagle zobaczyli, że gałąź drzewa się łamie. Podeszli bliżej i zobaczyli tam Zenka. Zapytali się go, co on tam robi, a on odpowiedział, że je jabłko. Julkowi bardzo się chciało pić i zapytał wszystkich, czy chcą iść do sklepu się napić. Oni odmówili, ale po namowie Julka poszli. Gdy pili oranżadę,  pod sklep podjechała pani z dzieckiem. Pani weszła do sklepu, a dziecko zostało na wozie. Nagle koń się czegoś przestraszył i  zaczął biec. Zenek nie zastanawiał się w ogóle i zaczął biec za koniem. Uratował dziecko. Mama dziecka była Zenkowi bardzo wdzięczna.

Sprawozdanie

10. 10. 2013r. pojechaliśmy do Jeleniej Góry. Wybrała się tam prawie cała szkoła. Gdy dotarliśmy na miejsce, to podzieliliśmy się na dwie grupy – młodszą i starszą. Klasy 4, 5 i 6 były grupą starszą, natomiast klasy 2 i 3 były grupą młodszą. My jako starsi poszliśmy pierwsi do teatru. Obejrzeliśmy ciekawe i pouczające przedstawienie pt. „Wrota czasu”. W tym czasie grupa młodsza chodziła po mieście. Gdy spektakl się skończył, poszliśmy na rynek, a młodsi do teatru. Mieliśmy czas dla siebie. Następnie udaliśmy się do Bazyliki, która niestety była zamknięta. Byliśmy również w McDonaldzie. Było tam świetnie. Parę osób zwymiotowało do kosza, ale chociaż było ciekawie i śmiesznie. Ja bardzo świetnie się bawiłem.

Pilka nożna

Ostatnio mieliśmy mecz z Wilkowem. Bardzo fajnie się grało. Wygraliśmy 2:0. Śmieszne było to, że jakiś kibic przyniósl korbę ze straży, ale i tak to mu nic nie udało,  ponieważ nasza drużyna to jak polska drużyna.  Pozdrawiam wszystkich Inkuś !