Obcy na wyspie

Pewnego deszczowego dnia Julek i Marian pobiegli szybko pod dom Pestki.
– Zagwizdać? -spytaj Julek
– Tak!- odparł Marian
Julek wygwizdał hasło załogi. Pestka słysząc to otworzyła okno, usiadła na parapecie i przerzuciła nogi na zewnątrz. Dziewczyna zaprosiła kolegów do środka. Marian z poważnym wyrazem twarzy odparł, że na wyspie ktoś był. Pestka uznała wiadomość za ważną. Zaczęła się wypytywać:
– Kiedy?
-Wczoraj – odpowiedział Marian
Pestka się zamyśliła, bo przecież wczoraj siedzieli na wyspie aż do wieczora i nikogo nie widzieli. Ale chłopcy poszli tam drugi raz, ponieważ Julek zgubił scyzoryk. Znaleźli na polanie ognisko, które się nie paliło, ale gdy rozgarnęli, to był jeszcze żar. Pestka zaciekawiona opowieścią Mariana spytała się, czy zauważyli kogoś? Lecz oni nikogo nie widzieli. Chłopcy musieli iść po chleb do spółdzielni, ale przed wyjściem poprosili Pestkę, żeby poszła z Ulą na wyspę. Dziewczynka się zgodziła i odparła, żeby po drodze zawiadomili Ulę, że zaraz ona wpadnie w odwiedziny. Kilka minut po tym chłopcy znaleźli się u Uli z wiadomością, a potem poszli po chleb. Ula z niecierpliwością czekała na Pestkę, a ta w mgnieniu oka już była. Ula chciała powiedzieć o swoich kłopotach z ojcem, lecz Pestka wciąż się jej wtrącała.Ula uznała, że innym razem jej opowie. W końcu przestało padać i dziewczynki mogły już wyruszyć na wyspę, ale gdy już tam dotarły, zobaczyły w krzakach… .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *