Monthly Archives: maj 2014

Sprawozdanie z wycieczki do Warszawy

Dnia 23 kwietnia bieżącego roku wybraliśmy się na wycieczkę do Warszawy. Uczestniczyły w niej klasy szóste i trzecie, kilka osób z piątej, czwartej i drugiej oraz nasi opiekunowie i przewodnik. Wyjechaliśmy z Proboszczowa o godz. 4.00 nad ranem, a na miejsce dotarliśmy około godz. 12.00. Od razu po przyjechaniu wybraliśmy się na miasto. Zwiedzanie zaczęliśmy od Pałacu w Wilanowie.

Następnie poszliśmy do Sejmu i widzieliśmy salę ,na której odbywały się różne obrady posłów i nie tylko. Mogliśmy też dotknąć i zobaczyć laskę marszałkowską.

Zmęczeni zakwaterowaliśmy się w hotelu i mieliśmy obiadokolacje.

Następnego dnia zjedliśmy śniadanie i zwiedzaliśmy Łazienki Królewskie. Było tam cudownie.

Kilka minut później mogliśmy zobaczyć pomnik Fryderyka Szopena. Po małej sesji wybraliśmy się autokarem do Złotych Tarasów i Pałacu Nauki i Kultury.

Wjechaliśmy aż na 30 piętro. Po takim dniu pełnym wrażeń, pojechaliśmy do hotelu. Tam czekała na nas kolacja i zasłużony odpoczynek.  

Następny dzień zaczęliśmy śniadaniem i od razu pojechaliśmy do budynku „Centrum Nauki Kopernik” . Byliśmy tam aż 3 godziny i nie zdążyłam wszystkiego obejrzeć. No i tak wycieczka do Warszawy skończyła się na obejrzeniu stadionu narodowego.

Podróż bardzo mi się spodobała i uważam, że takie typu wycieczki powinny się odbywać częściej.

Opis ;3

Moja koleżanka nazywa się Mariola. Ma 16 lat. Przezywamy ja Śmieszka, ponieważ jak coś powie to z humorem.

Jest  wysoką i szczupłą dziewczyna. Jej piękne rysy twarzy idealnie pasują do  blond włosów i granatowych oczów. Ma dość schludny styl ubierani, a nie wywyższa się.Podziwiamy w niej energiczny i opanowany styl, zawsze wyjdzie z ciężkiej sytuacji. Na lekcji udaje aniołka, ale na przerwie pokazuje rogi. Jest z nas najbardziej wesoła, nie miewa złych dni. Mariola nie dość, że jest wesoła, jest  inteligentna, rozważna i rozsądna. Czasem mówią na nią geniusz szkolny, ale  rzadko ktoś ją widział przy książkach. Bardzo często spotykamy ją pomagającą innym, potrafi być wyrozumiałą i życzliwa. Nikt jak ona nie jest tak pewny siebie i ambitny. Ma jak każdy swoje zainteresowania. Najbardziej chciałaby zostać aktorem w kabarecie, a jeśliby to jej nie wyszło, chciałaby pomagać innym.

Długo myślałam kogo wybrać, ale ona miałam to czego inni nie maja bardzo często biorę z niej przykład ponieważ jest inna nie taka jak inni tylko wyjątkowa. Bardzo ją lubię i chciała bym, że by jej marzenia się spełniły. <33

Moja Mama

Moja Mama nazywa się Małgorzata. Tata i zaprzyjaźnione osoby mówią o niej Gośka              Mama nie jest już najmłodsza , ale i tak wygląda młodo . Jest osobą wysoką o jasnej cerze . Gdy się denerwuje, marszczy  groźnie czoło –  na szczęście denerwuje się rzadko . Poza tym zdradzają ją oczy, wyglądające jakby się śmiały . Według taty jest to najpiękniejsza kobieta jaką w życiu poznał .
Moja Mama jest zapracowana , ale znajduje czas na swoje hobby .  Mama od wiosny do jesieni uprawia rośliny w ogrodzie , wzbudzając zazdrość  sąsiadów .  Mnie bardzo podobają się mamy  rośliny , bo są  bardzo piękne. Najbardziej podobają mi się lilie, które są wysokie i kwitną na kolorowo .                                                                                                                                        Tata mówi, że Mama jest optymistką – ciągle śpiewa gotując obiad , nie przerażają   jej trudne sytuacje . Zawsze ma jakieś rozwiązanie jak wtedy, gdy mieliśmy pojechać nad morze , ale szef taty nie dał mu urlopu ,  więc Mama postanowiła, że przełożymy wyjazd na później .                                                                                                                                                               Według mnie moja Mama jest najlepszą mamą pod słońcem. Kocham ją taką jaka jest . Mama zawsze stara się nas zrozumieć i piecze pyszny miodownik

 

Matołek !!!

10. 04. 14 r.

Kochany pamiętniku!!

Dzisiejsza noc była straszna. Z wielkim trudem wyszyłem na brzeg, mówiłem sobie w głowie ,, Ej Matołku, żebyś nie zachorował”. W końcu gdy nadszedł ranek, byłem zziębnięty. Usłyszałem głośne krzyki, bałem się, ale i tak podszedłem i zobaczyłem żołnierzy napełniających gazem balon. Jeden z nich mnie zobaczył. Przeraziłem się, ale podszedł do mnie i zapytał,   czy chce z nimi lecieć. Odmówiłem. Nie wiedziałem, gdzie oni lecą, a bałem się spytać. Gdy odeszli, prędziuchno pobiegłem w las. Byłem bezpieczny, no, prawie bezpieczny. Biegnąc powtarzałem sobie, ,,że jest ładnie na Księżycu, lecz na Ziemi jeszcze ładniej „. Wtedy stała się rzecz, której nie zapomnę. Nie wiadomo skąt pojawił się rój pszczół i ugryzł mnie w ogonek, strasznie bolało. Uciekałem tak szybko, że nie wiedziałem, że przebiegłem już pół mili. Byłem zmęczony. Obiecałem sobie, że nie chce więcej takich przygód. Jedyne o czym myślę to iść spać. DOBRANOC :**