Monthly Archives: luty 2014

obcy ratuje…

Pewnego słonecznego dnia Julek, Ula, Pestka i Marcin poszli na wyspę, aby dać jedzenie Zenkowi. Bardzo się zdziwili, bo nie było tam Zenka. Było bardzo gorąco i przyjaciele chcieli iść do sklepu, żeby kupić coś do picia. Nagle zobaczyli, że gałąź drzewa się łamie. Podeszli bliżej i zobaczyli tam Zenka. Zapytali się go, co on tam robi, a on odpowiedział, że je jabłko. Julkowi bardzo się chciało pić i zapytał wszystkich, czy chcą iść do sklepu się napić. Oni odmówili, ale po namowie Julka poszli. Gdy pili oranżadę,  pod sklep podjechała pani z dzieckiem. Pani weszła do sklepu, a dziecko zostało na wozie. Nagle koń się czegoś przestraszył i  zaczął biec. Zenek nie zastanawiał się w ogóle i zaczął biec za koniem. Uratował dziecko. Mama dziecka była Zenkowi bardzo wdzięczna.

Ula i obcy

Pewnego słonecznego dnia Pestka i Ula czekały na chłopaków na wyspie, lecz zobaczyły coś dziwnego. Gdy podeszły, zobaczyły śpiącego chłopca. Przestraszyły się. Nie wiedziały co robić. Długo się zastanawiały, aż nagle Pestka powiedziała:

– To ja pójdę po chłopaków, a ty tu zostań i pilnuj obcego.

Ula  strasznie bała się zostać, ale nie miała wyjścia.                                                                         Po odejściu Pestki obcy się obudził. Ula  nie wiedziała co robić.
Obcy spytał się:
– Jak się nazywasz?
– Ula, a ty ?
– Ja się nazywam Zenek.
Ula miała tysiąc myśli  na sekundę, ale najbardziej dręczyła ją ta, kim byli jego rodzice. Zapytała:
– A kim byli twoi rodzice ??
Chłopak z nie  chciał powiedzieć, lecz w końcu zdobył się na odwagę
– Moja mama nie żyje, a tato – alkoholik  – załamał się po śmierci mamy i myśli, że to  przeze mnie.
– O, to smutne. Ja mam podobną sytuację. Moja mama nie żyje, tato jest lekarzem i nie ma dla mnie czasu i zajmują się mną  ciocie.                                                                                             Ula zrozumiała że Zenek nie jest zły, tylko pokrzywdzony przez los. Rozmawiali tak sobie,lecz ich rozmowę przerwały krzyki i piski Julka, Mariana i Pestki…

Obcy na wyspie

Pewnego deszczowego dnia Julek i Marian pobiegli szybko pod dom Pestki.
– Zagwizdać? -spytaj Julek
– Tak!- odparł Marian
Julek wygwizdał hasło załogi. Pestka słysząc to otworzyła okno, usiadła na parapecie i przerzuciła nogi na zewnątrz. Dziewczyna zaprosiła kolegów do środka. Marian z poważnym wyrazem twarzy odparł, że na wyspie ktoś był. Pestka uznała wiadomość za ważną. Zaczęła się wypytywać:
– Kiedy?
-Wczoraj – odpowiedział Marian
Pestka się zamyśliła, bo przecież wczoraj siedzieli na wyspie aż do wieczora i nikogo nie widzieli. Ale chłopcy poszli tam drugi raz, ponieważ Julek zgubił scyzoryk. Znaleźli na polanie ognisko, które się nie paliło, ale gdy rozgarnęli, to był jeszcze żar. Pestka zaciekawiona opowieścią Mariana spytała się, czy zauważyli kogoś? Lecz oni nikogo nie widzieli. Chłopcy musieli iść po chleb do spółdzielni, ale przed wyjściem poprosili Pestkę, żeby poszła z Ulą na wyspę. Dziewczynka się zgodziła i odparła, żeby po drodze zawiadomili Ulę, że zaraz ona wpadnie w odwiedziny. Kilka minut po tym chłopcy znaleźli się u Uli z wiadomością, a potem poszli po chleb. Ula z niecierpliwością czekała na Pestkę, a ta w mgnieniu oka już była. Ula chciała powiedzieć o swoich kłopotach z ojcem, lecz Pestka wciąż się jej wtrącała.Ula uznała, że innym razem jej opowie. W końcu przestało padać i dziewczynki mogły już wyruszyć na wyspę, ale gdy już tam dotarły, zobaczyły w krzakach… .